Ustawa osystemie informacji w ochronie zdrowia nakłada obowiązek naświadczeniodawców pełnej elektronizacji dokumentacji medycznej od 1 sierpnia2014 r. Czy realne jest dotrzymanie tego terminu przez podmioty lecznicze? Jakijest obecnie poziom informatyzacji jednostek w regionach? Co stanowi tunajwiększe bariery i ograniczenia? 

W dyskusji  Tygodnik Służba Zdrowia zaprosił: 

MariuszaFeszlera, zastępcę dyrektora Departamentu Społeczeństwa Informacyjnego wUrzędzie Marszałkowskim w Białymstoku, MariuszaKrupę, dyrektora Departamentu Społeczeństwa Informacyjnego w UrzędzieMarszałkowskim w Toruniu, Ryszarda Mężyka,kierownika IT w Świętokrzyskim Centrum Onkologii, Sławomira Miklicza, członka Zarządu Województwa Podkarpackiegonadzorującego Departament Zdrowia oraz Departament Społeczeństwa Informacyjnego,Krzysztofa Romanowskiego, zastępcę dyrektoraDepartamentu Zdrowia w Urzędzie Marszałkowskim w Warszawie, Romana Szełemeja, prezydenta Wałbrzychaoraz Marcina Zawiszę, naczelnikaWydziału ds. e-Zdrowia w Urzędzie Marszałkowskim w Łodzi. Moderował KrzysztofNyczaj.

Ozasobach

SławomirMiklicz: Na Podkarpaciu sytuacja jest bardzo zróżnicowana, poziominformatyzacji zależy od wielkości jednostki i jej lokalizacji. Jednostki duże,w większych miastach, dysponują większym budżetem i zwykle są znacznie lepiejzinformatyzowane niż mniejsze, zwłaszcza w biedniejszych powiatach. Problemem jestna pewno przestarzała infrastruktura sprzętowa i sieciowa, nie spełniającawymogów stawianych przez współczesne oprogramowanie. Ale najistotniejszym problemem,który dotyka praktycznie wszystkie jednostki w regionie, jest brak interoperacyjnegooprogramowania. Placówki posiadają własne rozwiązania informatyczne, które niezawsze mogą współpracować z innymi systemami, co utrudnia w ten sposób przepływi wymianę danych. Aplikacje w jednostkach są nie pełne i niekompatybilne zesobą. Kolejny problem stanowią kwalifikacje personelu medycznego, przez co niewykorzystuje się wszystkich możliwości wdrożonych rozwiązań. Dane medyczne najczęściejnie są wprowadzane do systemu przez osoby, które je generują, co może byćźródłem dodatkowych błędów. Wreszcie, brakuje dostępu do usług związanych zopieką zdrowotną, świadczonych drogą elektroniczną, jak e-rejestracja czy e-informacja.Niektóre placówki widzą taką potrzebę, próbują je indywidualnie uruchamiać,lecz nie ma to charakteru kompleksowego i zestandaryzowanego, co zniechęcaobywateli do korzystania.

MariuszFeszler: Przygotowując się do realizacji projektu „.Podlaski SystemInformacyjny e-Zdrowie”, przeprowadziliśmy ankietyzację naszych partnerów. Okazałosię, że większe podmioty radzą sobie z informatyzacją całkiem nieźle. Bardzoczęsto posiadają systemy dziedzinowe, różnych producentów, do obsługiokreślonych modułów. Kilka jednostek dysponuje systemami modułowymizintegrowanymi z HIS i ERP, ale i wśród mniejszych są perełki. Jednak większośćmniejszych jednostek w zasadzie nie ma żadnych systemów informatycznych lubposiada takie, które nie nadają się do integracji, bo nie umożliwiają wymianydanych między jednostkami. A to przecież jest istotą sytemu.

Marcin Zawisza:W Łódzkiem również poziom jest zróżnicowany, zależy głównie od wielkościplacówki i podmiotu tworzącego. Najlepiej wypadają duże wielospecjalistyczneszpitale, podległe samorządowi województwa i szpitale podległe Senatowi [Rektorowi?]Uniwersytetu Medycznego w Łodzi. Na drugim biegunie są placówki mniejsze,gminne i powiatowe, gdzie poziom inwestycji i zaniedbań jest większy. Jednakdzięki środkom z RPO sytuacja zaczyna się poprawiać, realizuje się coraz więcejprojektów w tym obszarze.

Roman Szełemej:Dzięki projektowi Dolnośląskie e-zdrowie,który objął większość publicznych zakładów w naszym regionie, zaczynamy się zbliżaćdo średniej europejskiej. Jednak to wciąż mało. Wyliczyliśmy, że abyzrealizować spójną strategię informatyzacji placówek opieki zdrowotnej naDolnym Śląsku pod kątem e-usług, a nie tylko działalności administracyjnej placówek– potrzebujemy ok. 200 mln zł. Niemniej, gdyby nie zaangażowanie władz regionu,nadal  bylibyśmy bardzo zapóźnieni, a takzbliżamy się prawie do pełnej cyfryzacji, włącznie z elektroniczną dokumentacjęmedyczną.

Krzysztof Romanowski: W ubiegłym roku na Mazowszu przeprowadziliśmyszczegółowy audyt informatyczny w podległych nam placówkach, dotyczący zarównoposiadanych zasobów sprzętowych, jak i oprogramowania. Dysponujemy więc wiarygodnyminformacjami, łącznie z tym, ile potrzeba sprzętu w poszczególnych szpitalach,aby spełnić wymogi ustawy o systemie informacji w ochronie zdrowia orazrozporządzenia o dokumentacji medycznej. Nasze jednostki bardzo się różnią. Szpitalew Ostrołęce czy Radomiu są całkiem nieźle wyposażone. Ale są i takie, gdzie sprzętkomputerowy ma ponad 10 lat i bardzo często nie spełnia już żadnych standardów.Dzięki audytowi dowiedzieliśmy się np., że serwerownie z prawdziwego zdarzenia sąw 2 szpitalach.

Mariusz Krupa:W województwie kujawsko-pomorskim poziom jednostek informatyzacji jest bardzoróżny. Szpitale w dużych miastach oraz szpitale specjalistyczne w regioniepodejmowały trud inwestowania w tej dziedzinie, i przekłada się to już napoziom obsługi pacjentów oraz funkcjonowanie jednostek. Większość powiatowychma natomiast wiele do zrobienia, by spełnić standardy, które zaczynająobowiązywać. Widać jednak pozytywną tendencję w służbie zdrowia, zaczynaprzeważać pogląd, że inwestycje w informatyzację nie tylko poprawiają obsługę,diagnozę i leczenie pacjentów, ale także zarządzanie jednostką.

Ryszard Mężyk:W publicznych zakładach województwa świętokrzyskiego poziom informatyzacji jestniezadowalający. Chodzi o integrację HIS, LIS, RIS, PACS, czyli o elektronicznyrekord pacjenta. Ale również o sprzęt – do niedawna używano komputerów zWindows’98, brakowało dostępu do szerokopasmowych łączy internetowych. Jednakrzetelną ocenę musiałaby poprzedzić ankieta, ponieważ zdarzają się pozytywnewyjątki. Zdaje się, że przeprowadziło ja zresztą CSIOZ.

Kierunek – pacjent

SM: Podstawowymkierunkiem w informatyzacji powinno być unowocześnienie infrastruktury, przedewszystkim sieciowej, służącej do przesyłania dużej ilości danych, orazsprzętowej, pozwalającej na ich generowanie i obróbkę. Towarzyszyć temu powinnowdrożenie nowoczesnych systemów informatycznych, zarówno w obszarze szarym, jaki białym. W drugim etapie powinna nastąpić integracja oprogramowaniadziałającego w jednostkach, w celu zapewnienia współpracy tych systemów, ujednoliceniestandardów i procedur tworzenia, przesyłania i gromadzenia danych. To wszystkopowinno stanowić punkt wyjścia do trzeciego etapu, tj. wprowadzenia e-usług dlaobywateli, takich jak e-informacja, e-rejestracja, elektroniczny rekord pacjenta,platforma nadzoru właścicielskiego czy platforma współpracy podmiotówleczniczych.

MF: Musimyzastanowić się, czego od informatyzacji oczekuje pacjent i w tym kierunkupowinien pójść rozwój. Wiadomo – przede wszystkim chciałby szybciej dostać sięna wizytę do lekarza, skrócenia kolejek, rejestracji bez czekania w okienku dospecjalistów, możliwości zapisania się i zrobienia sprawnie badańspecjalistycznych, bez stania w kolejkach. Oczywiście, te oczekiwania techniczniesą do zrealizowania, ale to przede wszystkim kwestia środków finansowych i innychnakładów, aby usługi e-zdrowia mogły funkcjonować, musi być infrastruktura,która to umożliwi. Posłużę się analogią: jeśli zapytamy, czego oczekuje człowiekwybierający się w podróż? – odpowiedź jest prosta: chce szybko, wygodnie ibezpiecznie dotrzeć do celu. Oczywiście, możemy mu zaoferować wygodny ibezpieczny samochód na miejscu, ale cóż z tego, skoro nie będzie tam dróg. Jegopodróż nie będzie ani bezpieczna, ani szybka, ani komfortowa.

W informatyzacji podmiotów leczniczych należały więc zwrócićuwagę na budowę takiej sieci „dróg informatycznych”, które da się regionalniepołączyć, by umożliwić budowanie usług dla pacjenta.

Odrębną kwestią jest system prawny, który regulujeporuszanie się po tych „drogach” oraz wyznacza obszary, gdzie te drogi powinnypowstać. Niestety, budowa takiej infrastruktury jest zawsze czasochłonna ikosztowna, niemniej konieczna. Wyznaczanie reguł też nie powinno się odbywać pochopnie.I ważne jest, by w tych procesach były zaangażowane jak najszersze środowiskazainteresowane rozwojem e-zdrowia.

MZ: Najkrócejmówiąc – telemedycyna czy inny wartościowy kontent on-line to usługi dlapacjenta. Pacjent coraz częściej korzysta z internetu przy wyborze placówki irzetelna informacja o nich mu się należy. Powinien mieć możliwość zdalnejrejestracji, porównania czasu oczekiwania na świadczenie, najlepiej w jednymmiejscu – by było to proste i szybkie. Oczywiście, docelowo można myśleć ozapewnieniu mu elektronicznej pełnej indywidualnej dokumentacji medycznej,którą sam by zarządzał i wykorzystywał w kontaktach z lekarzami.

Bardzo ważną rzeczą jest stałe podnoszenie zaufaniado telemedycyny, która w przyszłości zapewne powinna stać się równoważnymkanałem świadczenia usług zdrowotnych. My w naszych poczynaniach projektowychchcemy też wyjść naprzeciw samokontroli zdrowia i  niedługo zaproponujemy także narzędzia on-linedla chorych w wersji mobilnej.

RS: Jednymz głównych zadań w najbliższym czasie jest wdrożenie elektronicznejdokumentacji medycznej w myśl nowych uwarunkowań prawnych oraz rozszerzanieusług już zbudowanych, jak EHR czy regionalna hurtownia danych dla wszystkichjednostek leczniczych.

KR: Kluczowykierunek informatyzacji z perspektywy pacjenta to dostęp do informacji i to, bynie były one ograniczone. Pacjent powinien mieć dostęp do ogólnej wiedzymedycznej czy postępowania w podobnych przypadkach. Ważna informacja dlapacjenta to także regionalne programy zdrowotne. Miasto st. Warszawa stworzyłonp. bardzo ciekawy program informatyczny dla szpitali, podający aktualną liczbęwolnych miejsc na poszczególnych oddziałach. Ratownicy medyczni wiedzą dziękitemu, gdzie można się spodziewać kłopotów z przyjęciem poszkodowanego w wypadku,a gdzie powinien być przyjęty. Pacjent poza możliwością wyszukaniaodpowiadającej mu placówki powinien dowiedzieć się, jaki jest tam czasoczekiwania na przyjęcie. Ma to oczywiście większy sens w miastach, gdzieprzejechanie z dzielnicy do dzielnicy nie jest większym problemem. Mniejszy ma sensna obszarze województwa, bo mało prawdopodobne, by pacjent z Płocka pojechał naoddział do Radomia, tylko dlatego, że tam jest 3 dni krótszy czas oczekiwaniana hospitalizację. W ramach mazowieckiego e-zdrowia nie planujemy jednakdostępu pacjentów do dokumentacji medycznej. Jeśli już – to w bardzo wąskimzakresie. Obecnie bowiem za dużo niewiadomych jest z tym związanych. Są np. różneinterpretacje dotyczące przechowywania dokumentacji medycznej poza placówkąopieki zdrowotnej. Wolimy poczekać na pierwsze doświadczenia z innychregionów. 

MK: Zpunktu widzenia pacjenta ważna jest szybkość dostania się do właściwegolekarza, właściwa diagnoza oraz leczenie. Pacjent chciałby mieć dostęp donajlepszych specjalistów z danej dziedziny. Ważny jest również szybki dostęp dokoniecznych badań. Przenosząc to na pole informatyzacji – ważna jest dlań informatyzacjajednostek pod względem systemów zapewniających im gromadzenie danych opacjentach i umożliwiających ich wymianę. Umożliwi to dostęp pacjentowi do jegodanych medycznych i osobowych z każdej jednostki wpiętej w system regionalny.Specjalista z kolei powinien mieć dostęp do historii badań i chorób pacjenta,co pomoże mu w diagnostyce i terapii. Pacjent nie musiałby pamiętać ohistorycznych zdarzeniach medycznych, gdyż cała ich historia – niezależnie odmiejsca obsługi – byłaby w systemie. 

RM: Dlapacjenta na pewno istotne są takie e-usługi, jak e-Rejestracja (czy raczeje-Rezerwacja), zdalny dostęp do dokumentacji i wyników badań w miejscuzamieszkania.

Zdążymy– nie zdążymy

SM: Placówkiochrony zdrowia dostrzegają korzyści wynikające z uporządkowania danychmedycznych, by efektywniej wykorzystywać zasoby. Należy jednak natychmiast podjąćdziałania, które przygotują je do takiej zmiany jakościowej w funkcjonowaniu.Obecnie przed wszystkim brakuje modelu systemu informacyjnego, opisanychtechnologii i standardów, w jakich dane, generowane w poszczególnychjednostkach, powinny być przetwarzane. Nie ma też wyszczególnienia wspólnychcelów i korzyści, jakie osiągną świadczeniodawcy wdrażając pełną elektronizacjędokumentacji medycznej. Co do ustawy – to największy problem dotyczy obowiązkuelektronizacji dokumentacji medycznej w niedługiej perspektywie czasowej.Ustawa nie wskazała przecież źródeł sfinansowania i późniejszego utrzymaniasystemów, co w dobie obecnego zadłużenia wielu jednostek i możliwych przekształceńwłasnościowych będzie niezwykle trudne do realizacji.

MF: Dziśtrudno powiedzieć, czy termin 1 sierpnia 2014 r. jest możliwy jako ostateczny, byświadczeniodawcy w pełni wdrożyli dokumentację medyczną. Projekt PodlaskiSystem Informacyjny e-Zdrowie kończy się w I kwartale 2014 r. i jednym z jegoelementów jest właśnie elektroniczna dokumentacja medyczna. Wszyscy nasipartnerzy powinni więc być gotowi. Natomiast wydaje się, że mamy jeszcze trochęczasu, by doprecyzować przepisy, które określą standardy wymiany informacjimiędzy systemami, tak aby dokumentacja elektroniczna mogła być wymieniana nietylko między jednostkami działającymi w jednym systemie, ale także międzyróżnymi systemami. Nie chcę tu poruszać kwestii związanych z przepisami oochronie danych osobowych czy podpisie elektronicznym itp., które moim zdaniem teżpowinny być doprecyzowane, aby powstające systemy do obsługi dokumentacjimedycznej mogły z powodzeniem i w zgodzie z prawem funkcjonować.

MZ: Moimzdaniem, termin ostateczny nie jest realny, ponieważ środki z RPO na ten cel sąpraktycznie wykorzystane, a nic nie wskazuje, że w 2014 r. będzie możliwewykorzystanie środków nowej perspektywy.

Na pewno brakuje jednoznacznego przekazu dlazarządzających szpitalami, jakie konkretnie wymagania powinni spełnić i w jakisposób to zweryfikować, co jest problemem decyzyjnym. Z naszej perspektywymyślimy o przygotowaniu projektu partnerskiego, by wspólnie podjąć działaniazmierzające do wypełnienia obowiązku. Podsumowując: brak pieniędzy i jasnychwytycznych to najważniejsze bariery dla skutecznego wprowadzenia w życiewymogów ustawy.

RS: W każdej zbiorowości  są liderzy, którzy pierwsi osiągną założonycel, i to w terminie. Ograniczeniem są na pewno środki finansowe. Czynimystarania, by jak najwięcej podmiotów, dzięki zewnętrznym i własnym źródłomfinansowania, terminu dotrzymały. Koszty są jednak niebagatelne, choć oczywiścienie stanowią jedynej bariery.

Najbardziej niedocenianym aspektem może się okazać,jak zwykle, czynnik ludzki. Nie można o nim zapominać realizując twardeinwestycje. Niełatwa jest też szeroko rozumiana edukacja społeczna. Myzaczęliśmy ją realizować na długo przed rozpoczęciem działań inwestycyjnych.

KR: Naszejednostki samodzielnie temu nie sprostają. Jeżeli nie uda się tego spiąć wramach programu regionalnego, to może 2–3 szpitale będą gotowe na 1 sierpnia2014. Myślę, że wszystkie województwa stoją przed takim problemem. Dlategobardzo prawdopodobne jest przesunięcie wejścia w życie ustawy w części dotyczącejelektronicznej dokumentacji medycznej. Według naszego rozeznania, nie ma zresztąna rynku oprogramowania, które pozwalałoby na tworzenie elektronicznejdokumentacji w czasie rzeczywistym. Te, które są, oferują jej tworzenie nazasadzie ex-post, czyli na bazie danych gromadzonych w tradycyjnych systemachszpitalnych.

MK: Dużaczęść jednostek nie podoła wymaganiom w terminie. To skutek braku inwestowaniaw informatyzację w jednostkach. W wielu inwestycje trzeba zacząć odinfrastruktury informatycznej. Następnym etapem mogą być wdrożenia systemów,spełniających wymogi ustawodawcy. Każdy etap wymaga zaś nakładów, takżeorganizacyjnych, oraz czasu.

RM: Myślę,że u nas świadczeniodawcy są w stanie dotrzymać terminu. W regionie realizowanyjest partnerski projekt „e-Zdrowie w Województwie Świętokrzyskim, rozbudowa iwdrażanie systemów informatycznych w jednostkach służby zdrowia – etap I”. Wprojekcie współfinansowanym z Europejskiego Funduszu Regionalnego w ramachDziałania 2.2 „Budowa infrastruktury społeczeństwa informacyjnego oraz wzrostupotencjału inwestycyjnego regionu” RPO Województwa Świętokrzyskiego na lata2007–2013 bierze udział 6 jednostek, dla których organem założycielskim jest urządmarszałkowski. Mimo opóźnień, spodziewam się, że projekt zostanie zakończony wpołowie 2013 r. A niezależnie – realizowanych jest dodatkowo kilkanaścieprojektów indywidualnych w szpitalach regionu.

Bariery i ograniczenia mogą dotyczyć mentalnego iorganizacyjnego przestawienia się na pracę „bezpapierową”. Trzeba opracować iwdrożyć  procesy i procedury takiejorganizacji pracy. W „systemie papierowym” taka organizacja przedstawia sięnastępująco: pacjent zapisuje się do lekarza w rejestracji; rejestracjawyszukuje papierową historię choroby pacjenta i przekazuje do gabinetu. Dopierowtedy pacjent może uzyskać świadczenie, ale pod warunkiem, że dotarły dogabinetu również papierowe wyniki badań laboratoryjnych i diagnostycznych. Ajak to zorganizować, kiedy historia choroby i wyniki będą w postacielektronicznej, dostępne na każdej stacji roboczej, w tym w gabinecie lekarskim,do którego wybiera się pacjent?

Czy trzeba formalnoprawnejinstytucjonalizacji regionalnych systemów informacji medycznej?

SM: Tak, ustawodawcapowinien określić minimalny, niezbędny zakres funkcjonalności systemówregionalnych, ich model czy zakres i sposób przetwarzania danych – np. drogą rozporządzeniado ustawy. Tylko to zapewniłoby minimalny, niezbędny poziom standaryzacji iinteroperacyjności systemów informatycznych.

MF: Oczywiście.Regiony budują systemy regionalne, dobrze byłoby więc usankcjonować ichfunkcjonowanie. Po pierwsze – poprzez określenie standardów komunikacyjnych, podrugie – stworzenie możliwości prawnych podłączenia w przyszłości do systemówregionalnych tych jednostek, które nie biorą udziału w projektach regionalnych.Wymaga to szerszych zmian, bo przecież regiony tworząc systemy e-zdrowiafinansują je ze środków UE, stąd pytanie, czy będzie formalna możliwośćpodłączenia się do  nich nowychpodmiotów? Co więcej, czy będzie możliwość podłączenia się do platformregionalnych prywatnych jednostek leczniczych? Myślę, że to istotne pytanie,aczkolwiek jeszcze dziś nie wymaga odpowiedzi, bo oprócz województwa łódzkiego,które jest niekwestionowanym liderem w rozwoju e-zdrowia, inne regiony sądopiero na etapie projektowania lub budowy systemów i prawie nigdzie one jeszczenie działają. Niemniej, budowa platform regionalnych może być niezmierniekorzystna w aspekcie krajowym. Aby jednak takie systemy zaczęły się wymieniaćinformacjami – wystarczy wcześniej ustalić zasady wymiany informacji międzynimi. Choć wszyscy zdają sobie sprawę, że nie jest to proste.

RS: Myślę,że był to być krok w kierunku porządkowania działań w wielu regionach, alewymaga szerokich konsultacji, a w szczególności koordynacji z poziomu CSIOZ.

MZ: Wodróżnieniu od przedmówców ja nie widzę takiej potrzeby.

MK: Dobrezapisy prawne powinny standaryzować podejście do informatyzacji służby zdrowia,a standardy przechowywania i wymiany danych medycznych i osobowych pacjentów umożliwiłybyłatwą ich wymianę pomiędzy systemami, nawet w całym kraju. Każdy systemregionalny byłby wówczas repozytorium dla pacjenta w danym regionie.Standaryzacja danych umożliwiłaby zaś ich wymianę na poziomie całego kraju,pomiędzy różnymi systemami. Nie od dzisiaj wiadomo, że najwięcej problemówstwarza wymiana danych pomiędzy systemami różnych producentów. Dlatego powinny obowiązywaćstosowne zapisy prawne. Każdy system regionalny musiałby spełniać standardy, atym samym, zbiór tych systemów tworzyłby wtedy repozytorium krajowe.

RM: Tak, jarównież uważam, że powinna nastąpić formalnoprawna instytucjonalizacja regionalnychsystemów informacji medycznej. Ale zastanawiam się, czy nie wystarczyłybyregulacje regionalne. System Informacji medycznej to platforma o zdarzeniachmedycznych, do której będą przesyłane informacje bezpośrednio z HIS. W regionieświętokrzyskim zamierzamy uruchomić elektroniczną wymianę danych medycznych pomiędzyjednostkami ochrony zdrowia, biorącymi udział w projekcie partnerskim. Taelektroniczna wymiana danych będzie wymagać przynajmniej dwustronnych umówmiędzy jednostkami. Regulacje prawne (centralne lub regionalne) na pewnousprawniłyby i ułatwiły te procesy.

Nowelizacja rozporządzenia odokumentacji medycznej – dziś czy później?

SM: Wzwiązku z rozwojem technologiiinformatycznych, jednym z kluczowych elementów jest konieczność zachowaniamożliwe pełnej otwartości technologicznej wdrażanych rozwiązań. W przypadkusystemów informatycznych w ochronie zdrowia pojawia się jednak i inny,niezwykle istotny aspekt – dostępu do danych medycznych, zwłaszcza tzw. danychwrażliwych. W tym obszarze powinny istnieć jednoznaczne regulacje prawne,wynikające też z informacji i spostrzeżeń przekazywanych przez regiony. Powinnyokreślić, jakie dane pacjentów można, a jakie należy przetwarzać oraz zdefiniowaćsposób uwierzytelniania i autoryzacji dostępu do tych danych. Obecnie przepisyprawa nie są spójne, co może prowadzić do nieprawidłowości.

MF: Obecnienasz Podlaski System Informacyjny e-Zdrowie jest jeszcze na etapie projektu,nie mieliśmy więc okazji przekonać się, w którym kierunku powinna pójśćewentualna nowelizacja.

MZ: Niewidzę jeszcze takiej potrzeby, tym bardziej że trwają rozmowy projektowe międzyCSIOZ a Ministerstwem Administracji i Cyfryzacji w zakresie wspólnych obszarówprojektów centralnych. Powinny się na pewno pojawić jasne wytyczne dla zakładówopieki zdrowotnej w zakresie wymogów przetwarzania, archiwizowania i wymianymiędzy placówkami elektronicznej dokumentacji medycznej.

RS: Moimzdaniem, za wcześnie na takie wnioski. Każda zmiana wymaga okresu obserwacji jejwpływu na otoczenie. Powinniśmy skupić się bieżącej weryfikacji realności zapisówobowiązującego rozporządzenia i wskazywania ministrowi zdrowia ewentualnych braków.

RM: Ministerpowinien podjąć inicjatywę nowelizacji, ale wtedy, gdy nabędziemy większychpraktycznych doświadczeń w korzystaniu z elektronicznej dokumentacji medycznej.W wielu jednostkach publicznych rozpoczęto już wdrażanie funkcjonalnościsystemów teleinformatycznych w tym zakresie. Sporo doświadczenia mają też już napewno niepubliczne jednostki.

MK: Przedewszystkim należy wprowadzić standardy wymiany informacji w systemie zdrowotnym.Częste nowelizacje prawa nie rozwiązują problemów.

Czy strategia e-zdrowie na lata 2011–2015 jest aktualna?

SM: Strategiae-zdrowia powinna przede wszystkim określać strukturę przetwarzania danych pomiędzyposzczególnymi systemami oraz zadania systemów regionalnych i lokalnych.Przygotowując jej nowelizację należy uwzględnić specyfikę regionu i poziom informatyzacjijednostek, określić kluczowe obszary interwencji, wskazać możliwe źródła sfinansowania.Nowelizacja powinna być dostosowana do wymagań i założeń nowego okresuprogramowania UE, tj. obejmować lata 2016–2020.

MF: Kierunkiinformatyzacji „e-Zdrowie Polska” na lata 2011–2015, jak każda strategia – cojakiś czas powinna być aktualizowana. Prace powinny się zacząć już teraz iobejmować lata 2016-2020 – równolegle do prac związanych z nową perspektywąfinansową UE. Nowy dokument powinien wskazywać także kierunki rozwoju e-Zdrowiaw regionach. Same regiony zresztą też pracują nad podobnymi dokumentami –określając cel, do którego chcą dążyć wykorzystując przyszłe środki finansoweUE, przeznaczone na e-rozwój.

W województwie podlaskim, np. w ramach ProgramuOperacyjnego Kapitał Ludzki, opracowaliśmy program „e-Podlaskie – kierunkirozwoju Społeczeństwa Informacyjnego Województwa Podlaskiego”. Jest on wynikiembadań, prac zespołów eksperckich, szerokich konsultacji społecznych;przedstawia analizę aktualnego stanu społeczeństwa informacyjnego województwaoraz rekomendacje dalszych działań w 5 obszarach tematycznych, tj.e-Administracja, e-Biznes, e-Edukacja, Sieci teleinformatyczne oraz właśnie e-Zdrowie.Wskazujemy tu wyraźnie, co nas interesuje w zakresie e-Zdrowia w nowejperspektywie finansowej.  Myślę, żedoświadczenia regionalne mogą i powinny być przeniesione na szczebel krajowy,chociażby właśnie do strategii e-zdrowie.

MZ: Bardziejniż do nowelizacji, skłaniałbym się do rozpoczęcia dyskusji nad przygotowaniemnowego dokumentu, tym bardziej że jego opracowanie będzie wymagało czasu.Dobrze byłoby, gdyby nowa strategia powstała, zanim rozmowy z KomisjąEuropejską na temat poszczególnych programów operacyjnych z nowej perspektywywejdą w decydującą fazę. Moim zdaniem, powinno się w niej z oczywistych powodówdążyć do wyznaczenia bardzo wyraźnej, jednoznacznej linii demarkacyjnej międzydziałaniami regionalnymi a centralnymi, by nie powielać niektórych działań isynergicznie wykorzystać ich skalę. Istotne wydaje się również włączenie przedstawicielalub przedstawicieli konwentu marszałków do komitetu sterującego czy rady programowejdla takiej strategii – by mogli mieć wpływ na kształt dokumentu.

RS: Dokumentystrategiczne to ważny element kreowania rozwoju. Nie powinny jednak być częstozmieniane, nawet jeśli w jakimś stopniu tracą na aktualności. Pamiętajmy, że sątylko częścią działań. Myślę, że dobrym momentem do rewizji założeń jest półmetek,choć nie wykluczam takiej potrzeby już w tym roku, ze względu na znaczne przyspieszenieod kilkunastu miesięcy prac w obszarze e-zdrowia w CSIOZ i regionach.

RM: Strategiapowinna być znowelizowana, ale może dopiero w przyszłym roku. W aktualnejwersji o ustawie o systemie informacji w ochronie zdrowia mówi się, że ma powstać,a ustawa już obowiązuje. Po drugie, nasza wiedza i doświadczenia rozszerzyły się,pogłębiło zrozumienie istoty elektronizacji dokumentacji medycznej, e-Zdrowia,telemedycyny. Pewne działania są już zrealizowane albo w trakcie realizacji, ainne może w ogóle nie będą realizowane. Być może, dałoby się w „strategii”określić rolę Regionalnych Systemów Informacji Medycznej i relacje z centralnymSystemem Informacji Medycznej.

Czego uczą doświadczenia innychkrajów i regionów?

SM: WojewództwoPodkarpackie nie realizowało i nie realizuje projektu w ramach wymianydoświadczeń z innymi krajami UE. Założenia Podkarpackiego SIM powstały w wynikuanaliz dokumentów programowych, potrzeb województwa, jak również jednostekochrony zdrowia. Korzystaliśmy z doświadczeń innych regionów, realizujących podobneprojekty, konsultowaliśmy go z CSIOZ w zakresie komplementarności iinteroperacyjności z projektami centralnymi, przede wszystkim z projektem P1oraz P2. Wyniki tych konsultacji potwierdziły poprawność założeń, mobilizując nasdo ich realizacji.

MF: Oczywiście,przeglądaliśmy różne rozwiązania w kraju i zagranicą pod katem funkcjonalności,czyli: „co system ma robić” i jakie usługi zapewnić. Nie można jednakpowiedzieć, że skorzystaliśmy z jakiegoś konkretnego wzorca. Naszą  główną ideą było skupienie się na kilkuistotnych usługach dla pacjentów, lekarzy oraz kadry zarządzającej placówkami iorganów założycielskich, nie zaś na sprzęcie, oraz budowa wspólnej platformyregionalnej, która umożliwi wymianę informacji między jednostkami. Słowem – tousługi definiują zakup i rozwój infrastruktury, a nie na odwrót, choć wszystkiesystemy e-Zdrowia na poziomie szpitala oferują podobne funkcjonalności.

Problemem jest spiąć w jeden system kilka szpitali, wktórych funkcjonują systemy szpitalne różnych producentów. Dlatego budującsystem regionalny, nieodzowna jest budowa „szyny integracyjnej”, która to umożliwitworząc logiczny system, a w przyszłości – pozwoli na rozbudowę systemu o nowefunkcjonalności oraz podłączenie nowych jednostek. Oczywiście, nikt już nie mawątpliwości, że takie rozwiązanie powinno być oparte na architekturzezorientowanej na usługi (Service Oriented Architecture – przyp. red). Wykorzystanietakiej koncepcji budowy systemu regionalnego, przy opisanych i ustalonychstandardach komunikacyjnych, pozwoli w przyszłości na rozwój systemu iintegrację rozwiązań regionalnych z centralnym bądź między sobą. Wydaje się to takżerozwiązaniem najbezpieczniejszym pod katem finansowym i technicznym, bo jestobarczone najmniejszym ryzykiem, że to, „co się zbuduje”,będzie reużywalne i interoperacyjne, ponadto umożliwi rozwój i jest techniczniewykonalne.

MZ: My odpoczątku szukaliśmy inspiracji zagranicą. Realizując kolejne międzynarodoweprojekty, można zdobyć cenne doświadczenia. Np. przy projekcie EHR-Qtnzdobyliśmy cenne kontakty z kolegami z Estonii,Austrii czy Belgii w obszarze doświadczeń we wdrażaniu elektronicznegorekordu pacjenta. Dyskutując z kolei na poziomie specjalnej grupy tematycznej StowarzyszeniaRegionów Europejskich, poznaliśmy doświadczenia Włochów czy Hiszpanów, gdzierealizowane są ciekawe projekty regionalne, zbliżone do naszych. Poznaliśmy teżbardzo ciekawe doświadczenia brytyjskie w zakresie rozwiązań telemedycznych dladiabetyków.

Sporo w projektowanie kształtu RSIM wniosły równieżotwarte rozmowy z dostawcami technologii, którzy pokazują i omawiają z namiswoje doświadczenia projektowe, zdobyte właściwie na całym świecie. Oczywiście,bardzo ważny jest w tym wszystkim zdroworozsądkowy umiar, by nie przedobrzyć zambicjami technologicznymi i nie porywać się na projekty ponad siły czymożliwości. Kontakty jednak procentują, są biblioteką rozwiązań problemów, zktórymi wcześniej czy później przychodzi nam się zmierzyć.

RS: Na Dolnym Śląsku również przyglądaliśmy siędoświadczeniom innych krajów. Pierwszym systemem, jaki weryfikowaliśmy, byłczeski IZIP. W skali kraju wydaje się, że staliśmy się już w niektórychobszarach małymi „innowatorami”. Zwłaszcza w kwestii elektronicznego rekordupacjenta. Duży wpływ na nasze działania miało także CSIOZ – jego wsparciemerytoryczne, jak i organizacyjne. Dziś przyglądamy się i staramy naśladować bardzointensywnie rozwijający się program informatyzacji w województwie łódzkim.Kibicujemy również województwu podlaskiemu, podkarpackiemu, lubuskiemu. Te inicjatywyjuż niedługo będą zrealizowane. Województwo Dolnośląskie na pewno będziechciało korzystać z ich doświadczeń.

MK:Tworząc założenia naszych kluczowych projektów, wzorowaliśmy się narozwiązaniach wdrożonych w takich krajach, jak Kanada, Szkocja czy Francja.

RM: Myzałożenia opieraliśmy na ogólnej wiedzy pozyskanej podczas konferencjikrajowych i zagranicznych. Już w 2006 r. podczas konferencji ISFTeH(International Society for Telemedicine and eHealth) miałem okazję oglądaćsystem elektronicznej dokumentacji medycznej funkcjonujący w RPA. Znamy polskierozwiązanie, czyli system OSOZ KAMSOFT-u. Te przykłady świadczą, że dziękitechnologiom ICT możliwe są elektroniczny rekord pacjenta czy elektronicznadokumentacja medyczna.

Jeśli chodzi o RSIM, to odniesieniem były dla nasprzede wszystkim doświadczenia woj. łódzkiego. Zakres naszego projektu jest jednakmały: dotyczy 6 jednostek. To Wojewódzki Szpital Zespolony, ŚwiętokrzyskieCentrum Onkologii, Wojewódzki Szpital Specjalistyczny w Czerwonej Górze,Wojewódzki Specjalistyczny Szpital Dziecięcy, Świętokrzyskie CentrumRatownictwa Medycznego i Transportu Sanitarnego oraz Wojewódzki OśrodekMedycyny Pracy.

W pewnym momencie stwierdziliśmy, że w zakresieleczenia chorób nowotworowych, pacjenci korzystają często ze świadczeń wdwóch  szpitalach. I to spowodowało, żepodjęliśmy wspólne działania i próbujemy zbudować system wymiany elektronicznejdokumentacji. Mam nadzieję, że projekt zakończy się powodzeniem i w przyszłoścido RSIM będą dołączać inne jednostki w regionie.

Zapis dyskusji opublikowany został w Tygodniku "Służba Zdrowia” nr 51-68 (4152-4169) z 9 lipca 2012 r. Dyskusję prowadził Krzysztof Nyczaj