Ocieplenie stosunków z NFZ, większy nacisk na współpracę z użytkownikami oraz zbudowanie centrum kompetencyjnego dla Ministra Zdrowia to plan Marcina Kędzierskiego, nowego dyrektora Centrum Systemów Informacyjnych Ochrony Zdrowia.

Z obecnym szefem CSIOZ rozmawiał Krzysztof Nyczaj.

Do wprowadzenia obowiązku prowadzenia dokumentacji medycznej w postaci elektronicznej pozostało półtora roku. Czy realne jest utrzymanie tego terminu? Rozważa Pan jego przesunięcie?

– To raczej pytanie do Ministra Zdrowia, do którego należy inicjatywa legislacyjna. My będziemy robić wszystko, aby przygotowywane przez nas narzędzia wspierające dostęp do dokumentacji medycznej były gotowe na dzień 1 sierpnia 2014 r. Należy jednak podkreślić, że sama ustawa o informacji w ochronie zdrowia, choć ważna, nie jest wystarczająca. Konieczne są też zmiany w ustawie o zawodzie lekarza i lekarza dentysty, ustawie prawo farmaceutyczne czy rozporządzeniu o receptach lekarskich. Bez tych zmian nie będzie możliwe uruchomienie m.in. elektronicznej recepty. Obecnie jeden z naszym priorytetów to opracowanie standardów dotyczących elektronicznej dokumentacji medycznej oraz opublikowanie ich w Biuletynie Informacji Publicznej Ministra Zdrowia. Planujemy, że pierwsze standardy zostaną publikowane w połowie przyszłego roku. Podmioty lecznicze będą miały więc rok czasu na dostosowanie swoich systemów informatycznych do obsługi elektronicznej dokumentacji medycznej. Z tego, co wiem, wielu producentów oprogramowania medycznego już od dłuższego czasu przygotowuje się do wdrożenia zmian, tak więc dochowanie terminu wprowadzenia elektronicznej dokumentacji medycznej nie wydaje się nierealne.

A na jakim etapie są rozporządzenia wykonawcze do ustawy o informacji w ochronie zdrowia, w tym te kluczowe, dotyczące elektronicznej dokumentacji medycznej?

– Jedno rozporządzenie zostało już podpisane. Dotyczy kontroli podmiotów prowadzących rejestry i ewidencje z zakresu ochrony zdrowia. Rozporządzenie dotyczące identyfikacji usługodawców i usługobiorców jest już w notyfikacji. Kolejne czekają na zwolnienie z komisji prawniczej i będą kierowane do notyfikacji. Wszystkie rozporządzenia, dotyczące budowy systemów dziedzinowych w ochronie zdrowia, tj. np. statystyki w ochronie zdrowia, systemu wspierania ratownictwa medycznego, będą procedowane w najbliższym dwóch tygodniach. Problem z rozporządzeniami do ustawy o systemie informacji w ochronie zdrowia wynika głównie z tego, ze większość z nich odwołuje się do norm międzynarodowych, co skutkuje koniecznością przeprowadzenia procesu notyfikacji przez Komisję Europejską. Jeśli Komisja nie zgłosi uwag, to cała procedura potrwa ok. 3 miesięcy.

 

Czy CSIOZ ma jakieś propozycje dla placówek, których nie będzie stać na zakup oprogramowania? A także – lekarzy, którzy leczą np. członków najbliższej rodziny? Wiele mówi się ostatnio o usługach przetwarzania danych w chmurze…

– W ramach projektu P1 mają być dostarczone aplikacje dla usługodawców i aptek, przy czym będą one zawierać bardzo okrojoną funkcjonalność. Oprogramowanie udostępniane przez CSIOZ będzie umożliwiać generowanie recept elektronicznych, skierowań czy zleceń. Natomiast pełnej funkcjonalności, takiej, jaka występuje w komercyjnych produktach, nie jesteśmy w stanie zaoferować, a nawet nie możemy, gdyż byłoby to sprzeczne z zasadami wolnej konkurencji.

 

Ale czy praktyka lekarska, która prowadzi okrojoną dokumentację medyczną, będzie mogła liczyć na wsparcie?

Tak, poprzez – możliwość zamówienia dokumentacji medycznej od innych usługodawców w pozostałym zakresie.

 

Świadczeniodawcy  mają pewne obawy dotyczące ochrony danych medycznych, które, zgodnie z ustawą, będą musieli przekazywać do Systemu Informacji Medycznej. Czy słusznie?

– Wokół tego problemu narosło sporo nieporozumień. Należy podkreślić, że świadczeniodawcy będą przekazywać tylko te dane, które pozwolą nam zidentyfikować, gdzie znajduje się dokumentacja medyczna danego pacjenta. Sama dokumentacja medyczna będzie nadal przechowywana w placówce opieki zdrowotnej, tak jak obecnie. Aby obsługiwać zapytania lekarzy o dane pacjenta zgromadzone w innym podmiocie leczniczym na potrzeby ciągłości leczenia, musimy wiedzieć, gdzie i jaka dokumentacja medyczna się znajduje. System Informacji Medycznej prowadzony w CSIOZ będzie czymś w rodzaju katalogu bibliotecznego.

 

Co dalej z Internetowym Kontem Pacjenta? NFZ wdraża swój Informator Zdrowotny Pacjenta o podobnej funkcjonalności. Czy rozważa się integrację tych dwóch rozwiązań?

– Tak, pojawiła się koncepcja, aby ograniczyć się do jednego rozwiązania. Wiele zależy od Funduszu. My chcielibyśmy, aby podstawowe rozwiązanie było oparte na koncie pacjenta opracowanym przez CSIOZ, choćby z tego powodu, że będzie możliwość rozwijania go przy wykorzystaniu środków unijnych, a nie krajowych, jak to jest w przypadku informatora zdrowotnego NFZ. W najbliższym czasie będziemy na ten temat dyskutować z Funduszem.

 

Kiedy przewidujecie pilotaż IKP?

– Dwa lata temu CSIOZ przeprowadziło pilotaże dwóch autonomicznych systemów, tj. internetowego konta pacjenta i e-recepty. W styczniu chcemy powtórzyć pilotaż IKP zintegrowanego z elektroniczną receptą. Pilotaż będzie miał szerszy zakres i zostanie przeprowadzony w dziesięciu lokalizacjach w kraju. Po nim zapadnie decyzja, czy będziemy rozwijać rozwiązanie prototypowe, czy też wykorzystamy jedynie wnioski.

 

Proszę o kilka słów o rejestrach medycznych. Do końca br. podmioty prowadzące rejestry medyczne bez podstawy prawnej mają je zgłosić do CSIOZ w celu ich zalegalizowania. Jaka jest sytuacja na dziś? Zostało bardzo mało czasu…

– Na razie zgłosiło się kilkanaście instytucji. Pozostaje jeszcze kilkanaście podmiotów, które się nie zgłosiły z wnioskami o nadanie podstawy prawnej rejestrom, o których wiemy, że takie rejestry prowadzą. W zeszłym tygodniu ponownie poinformowaliśmy wszystkich zainteresowanych o obowiązku zgłoszenia rejestrów. Niedawno  Minister Zdrowia podpisał rozporządzenie dotyczące kontroli podmiotów prowadzących bazy danych z zakresu ochrony zdrowia. Minister ma więc obecnie skuteczne narzędzie porządkujące system informacyjny w ochronie zdrowia. Miejmy nadzieję, że nie będzie musiał często z niego korzystać.

 

Na ostatniej konferencji zorganizowanej przez CSIOZ, dotyczącej elektronicznej dokumentacji medycznej, chwaliliście się, że zakończona jest już budowa platformy rejestrów medycznych, zwana potocznie platformą P2. Wśród pierwszych rejestrów podłączonych do platformy P2 znalazły się rejestry aptek prowadzone przez wojewódzkie inspektoraty farmaceutyczne. Były jakieś problemy podczas tego procesu?

– Faktycznie, udało nam się dość sprawnie przenieść obsługę informatyczną prowadzenia rejestrów aptek z poziomu wojewódzkiego na centralny. Nie wpłynęło to oczywiście na dotychczasowe kompetencje wojewódzkich inspektoratów. Decyzje dotyczące wydania zezwolenia na prowadzenie apteki będą nadal zapadać tam, gdzie dotychczas. Jedyną zmianą będzie to, że pracownik wojewódzkiego inspektoratu wprowadzi dane rejestrowe nie do lokalnej bazy danych, ale do centralnej bazy utrzymywanej przez CSIOZ. Przeniesienie rejestrów kosztowało nas jednak sporo pracy i nie było takie łatwe. Każdy z wojewódzkich inspektoratów gromadził bowiem dane wg innej struktury. Aby doprowadzić do ich spójności, konieczna była weryfikacja i poprawa wielu danych. Obecnie chcemy zautomatyzować identyfikację miejsca położenia apteki poprzez zastosowanie jednolitego słownika TERYT.

 

A jak jest z pozostałymi rejestrami?

– Na integrację czeka kilkanaście rejestrów podmiotowych, w tym rejestry pracowników medycznych oraz podmiotów leczniczych. Najbardziej zaawansowane rozmowy prowadzone są z Naczelną Radą Pielęgniarek i Położnych. Część okręgowych izb prawdopodobnie zdecyduje się, podobnie jak w przypadku wojewódzkich inspektoratów farmaceutycznych, na przekazanie CSIOZ kompetencji w zakresie utrzymania baz danych oraz obsługi procesów składania wniosków rejestrowych. Izbom tym CSIOZ zapewni dostęp on-line do danych rejestrowych oraz udostępni w internecie formularze do wprowadzania danych rejestrowych. Te, które wybiorą dotychczasowe rozwiązanie, będą musiały przebudować swoje systemy informatyczne, tak aby umożliwić naszej instytucji bezpośredni dostęp do danych rejestrowych. Pamiętajmy, że dane zarówno z izb lekarskich, jak i izb pielęgniarek i położnych są jednym z filarów systemu informacyjnego ochrony zdrowia i są niezbędne do zbudowania rejestru pracowników medycznych. Zgodnie z ustawą o systemie informacji w ochronie zdrowia za dostarczenie takiego rejestru odpowiedzialne jest właśnie CSIOZ.

 

Przejdźmy do Rejestru podmiotów wykonujących działalność leczniczą, czyli dawnego RZOZ-u. Naczelna Rada Lekarska kilkakrotnie w mijającym roku wydawała oświadczenia, wzywające Ministra Zdrowia do uporządkowania tego rejestru, utyskując na niedostateczną funkcjonalność tego systemu informatycznego. Co Pan jako nowy gospodarz rejestru pocznie z tym fantem?

– Problem jest już w zasadzie rozwiązany. Dostaliśmy właśnie oficjalną informację od wykonawcy systemu informatycznego, że 15 grudnia system będzie już w pełni funkcjonalny i dostosowany do oczekiwań użytkowników. Oznacza to umożliwienie elektronicznego składania wniosków o zarejestrowanie praktyki lekarskiej, pielęgniarskiej oraz położniczej. Zgodnie z niedawną nowelizacją rozporządzanie Ministra Zdrowia w sprawie szczegółowego zakresu danych objętych wpisem do rejestru podmiotów wykonujących działalność leczniczą oraz szczegółowego trybu postępowania w sprawach dokonywania wpisów, zmian w rejestrze oraz wykreśleń z tego rejestru stanie się to obowiązkowe począwszy od II kwartału 2013 r. Natomiast w 2014 r., po upływie pięcioletniego okresu trwałości projektu eRZOZ, w ramach którego sfinansowano ze środków unijnych informatyzację rejestrów zakładów opieki zdrowotnej, podejmę inicjatywę przeniesienia rejestru podmiotów wykonującego działalność leczniczą na platformę P2. Poprawi to na pewno jakość jego funkcjonowania. Problemem może być jednak ujednolicenie wytworzonych dokumentów elektronicznych z nowymi, ale to naturalne komplikacje przy zmianach technologicznych.

MA Pan nową, własną wizję funkcjonowania samego CSIOZ?

– Sposób funkcjonowania tej jednostki musi ulec zdecydowanej zmianie. Szybkiego usprawnienia wymagają wewnętrzne procesy zarządcze. Obecnie czekamy na nowy statut i nowy regulamin organizacyjny. Szczególny nacisk będę chciał położyć na współpracę zewnętrzną, w tym z NFZ, środowiskami reprezentującymi podmioty lecznicze, pracowników medycznych oraz pacjentów.

Do tej pory CSIOZ zachowywał się trochę tak, jakby miał monopol na wiedzę. Zamierzamy ruszyć z większą kampanią informacyjną, i to nie tylko odnośnie do projektów P1 i P2, ale również dotyczącą szeroko pojętej informatyzacji w ochronie zdrowia. Kampania będzie prowadzona wspólnie z NFZ. Już obecnie współpracujemy z NFZ w obszarze systemu e-WUŚ oraz karty ubezpieczenia zdrowotnego. Chcemy koncentrować się na dostarczaniu standardów oraz słowników. Dziś mam wrażenie, że w CSIOZ za czasów moich poprzedników nikt na tym nie panował. Zamierzamy przystąpić do stowarzyszenia HL7 Polska, by móc brać aktywny udział w opracowywaniu standardów. Będziemy promować korzystanie z klasyfikacji SNOMED, która jest coraz powszechniej wykorzystywana w krajach unijnych oraz bardziej nadaje się do opisu problemów zdrowotnych w elektronicznej dokumentacji medycznej. Na razie – będziemy oswajać środowisko medyczne z tą klasyfikacją poprzez jej wykorzystanie w Internetowym Koncie Pacjenta jako narzędzia fakultatywnego do ICD-10.

Z tego, co Pan mówi, wynika, że można oczekiwać ocieplenia stosunków CSIOZ i NFZ, a co – jak wiemy chociażby z kontroli NIK – było sporym problemem dla Pana poprzednika. Czy to prawda, że  CSIOZ zamierza zaangażować się w sztandarowy projekt NFZ, tj. kartę ubezpieczenia zdrowotnego?

– Zdecydowanie tak. Jestem zastępcą przewodniczącego zespołu ds. wdrożenia karty ubezpieczenia zdrowotnego. Przewodniczącym zespołu jest natomiast Marek Ujejski z NFZ. W odróżnieniu od moich poprzedników w CSIOZ, którrzy twierdzili, że karta ubezpieczenia zdrowotnego nie jest potrzebna, uważam, że ich wykorzystanie jako narzędzia autoryzacji elektronicznej dokumentacji medycznej oraz identyfikacji i uwierzytelnienia podczas dostępu do danych medycznych jest niezbędne, tym bardziej że realizacja projektu pl.ID znacząco się oddaliła. Nie chciałbym, aby personel medyczny stanął przed koniecznością korzystania wyłącznie z rozwiązań komercyjnych.

Jak wyglądają prace nad nową perspektywą finansową 2014–2020? Czy znajdą się w jej ramach środki na informatyzację ochrony zdrowia?

– Jeszcze gdy byłem w Ministerstwie Zdrowia, brałem aktywny udział w pracach nad nową perspektywą finansową.  W ramach Programu Zintegrowanej Informatyzacji Państwa zgłosiliśmy szereg projektów dotyczących dziedzinowych systemów informatycznych. Teraz, po 2 tygodniach urzędowania w CSIOZ, wiem, ze zakres tych zgłoszonych projektów musi ulec znaczącej zmianie. Okazuje się, że sporą część systemów dziedzinowych, które miały być realizowane w perspektywie 2014–2020, jesteśmy w stanie wykonać już teraz, w ramach środków, którymi dysponujemy w projekcie P1.  Są to wielkości rzędu 40 mln zł. W nowej perspektywie będziemy musieli natomiast zadbać o większe środki na wdrożenie elektronicznej dokumentacji medycznej w podmiotach leczniczych. W obecnej perspektywie tę sprawę zaniedbano. Bardzo duże środki przeznaczono na zbudowanie systemów  centralnych, natomiast zapomniano, że po drugiej stronie istnieje kilkadziesiąt tysięcy podmiotów, które powinny z nich korzystać.

Wywiad został opublikowany w „Służbie Zdrowia” nr 93-100 (4194-4201) z 17 grudnia 2012 r.