Chcielibyśmy implementować tylko sprawdzone rozwiązania informatyczne. Zdajemy sobie sprawę, że prestiż jest ważny, ale na pierwszym miejscu stawiamy skuteczność rozwiązań - mówi Leszek Sobieski, dyrektor Departamentu Departamentu Zdrowia Urzędu Marszałkowskiego w Poznaniu   Krzysztof Nyczaj: Wasze województwo, jest jednym z tych, które przez długi czas z rezerwą podchodziło do projektów z zakresu e-zdrowia. Co prawda, w ostatnim okresie coś u Was drgnęło w tym temacie, ale i tak na tle pozostałych regionów trochę odstajecie.  Czym wasza sceptyczna postawa była spowodowana? Leszek Sobieski: Faktycznie jesteśmy jednym z ostatnich województw, które wchodzą w zagadnienie e-zdrowia. Wynika to przede wszystkim, z faktu, że chcielibyśmy implementować tylko sprawdzone rozwiązania informatyczne. Dlatego staramy się na bieżąco monitorować to, co dzieje się w innych projektach i od postępów prac w tych projektach uzależniamy nasze decyzje inwestycyjne. Na bieżąco studiujemy literaturę, weryfikujemy technologie. Zdajemy sobie sprawę, że prestiż jest ważny, ale na pierwszym miejscu stawiamy skuteczność rozwiązań. Zależy nam również, aby nasze rozwiązania były kompatybilne z rozwiązaniami opracowywanymi przez CSIOZ, a to wymaga cierpliwości.   KN: Pierwotny termin zakładał uruchomienie elektronicznej dokumentacji medycznej już w 2014 r. Rozumiem, że pomimo waszych wątpliwości pomagaliście nadzorowanym przez was podmiotom leczniczym przygotować się na ten moment?   LS: W 2013 r. przewidzieliśmy w budżecie województwa środki finansowe na wsparcie informatyzacji w podległych nam podmiotach leczniczych. Jest ich 23. Zrobiliśmy audyt i oszacowaliśmy, że wdrożenie systemów do obsługi elektronicznej dokumentacji medycznej wraz zakupem sprzętu będzie kosztować nas ok. 24 mln zł. Te pieniądze w formie dotacji zostało skierowane do podmiotów leczniczych. Każdy podmiot podejmował jednak decyzje o wyborze oprogramowania i sprzętu we własnym zakresie. My tylko opracowaliśmy wytyczne, jakie funkcjonalności powinno mieć oprogramowanie, aby spełniało wymogi ustawy.   KN: I jak przedstawiają się efekty tych inwestycji? LS: Generalnie jesteśmy zadowoleni, chociaż nie wszędzie udało się zrealizować wszystkich zakładanych przez nas celów. Duża część środków poszła na komputeryzację stanowisk pracy oraz informatyzację procesów gromadzenia danych medycznych. Z wdrożeniem elektronicznej dokumentacji medycznej, było już gorzej, gdyż sami dostawcy nie do końca rozumieją, co powinno kryć się pod tym zagadnieniem...   KN: Trochę wydaje się to dziwne… LS: Ale tak jest. Wszyscy mówią o elektronicznej dokumentacji medycznej, ale gdy przyjdzie, co, do czego, to okazuje się, że rozmawiamy często o różnych zagadnieniach. Dostawca oprogramowania chwali się, że jego system obsługuje elektroniczną dokumentację medyczną, a później okazuje się, że funkcje oprogramowania sprowadzają się do rejestrowania zdarzeń medycznych na potrzeby rozliczeń i statystyki medycznej.   KN: Podejmowaliście jakieś kolejne kroki w temacie e-zdrowia? LS: Owszem. Okazało się, że na koniec realizacji regionalnego programu operacyjnych w poszczególnych działaniach zostały tzw. resztówki. Zaproponowaliśmy ich skomasowanie w ramach dwóch projektów kluczowych o łącznej wartości ok. 40 mln zł. Zdajemy sobie sprawę, że w porównaniu do innych województw, są to stosunkowo niewielki środki, ale traktujemy to przedsięwzięcie, jako podstawę do dalszych działań w ramach nowej perspektywie finansowej.   KN: Czy można prosić o krótkie przedstawienie tych projektów? LS: W ramach pierwszego, o wartości 7 i pół miliona złotych, mamy zamiar zbudować dla naszych placówek sieć szerokopasmową o przepustowości 1 Gb i dostępności VPN do 100 Mb/s. Jest to kluczowa sprawa, jeśli chcemy poważnie myśleć o teletransmisji danych i wymianie elektronicznej dokumentacji medycznej. Umożliwimy również lekarzom bezprzewodowy dostęp do internetu na terenie naszych placówek opieki zdrowotnej, co powinno wpłynąć na szersze wykorzystanie urządzeń mobilnych podczas procesów leczenia.  W dalszej perspektywie planujemy podpięcie stworzonej tak infrastruktury sieciowej do wielkopolskiej sieci szerokopasmowej. Dzięki temu nasze jednostki będą mogły od ręki podłączyć się do systemów obsługujących teleradiologię.   KN: A ten drugi projekt? LS: Drugim projektem o wartości około 32,5 mln zł, chcielibyśmy nadrobić zapóźnienia w stosunku do reszty kraju. Chcielibyśmy uruchomić usługi elektroniczne, które nie tyle służą obsłudze pacjenta, czy samym świadczeniom medycznym, zdrowotnym, co mają być usługami wewnętrznymi, zarządczymi. Chcielibyśmy udostępnić dyrektorom i kadrze zarządzającej podmiotami leczniczymi narzędzie, który pozwoli im efektywniej zarządzać podmiotami leczniczymi. Ponadto chcielibyśmy podnieść funkcjonalność systemów informatycznych tak, aby obsługiwały wydawanie i archiwizację elektronicznej dokumentacji. Potrzebujemy również regionalnej infrastruktury, która umożliwiłaby wymianę elektronicznej dokumentacji medycznej, co z kolei implikuje konieczność zbudowania regionalnego rejestru zdarzeń medycznych oraz rejestru dokumentacji. Nie wszędzie udało nam się osiągnąć zadowalający poziom w zakresie nasycenia sprzętem informatycznym. Dlatego przewidujemy w ramach tego projektu uzupełnienie braków.  Chcielibyśmy również wdrożyć system do wsparcia dla ratownictwa medycznego oraz monitorowania gospodarki lekami.   KN: Macie zamiar wdrażać systemy typu unidose?   LS: Nie, nie. Znam, co prawda zalety tego rozwiązania i słyszałem, że może przynieść oszczędności nawet 20%, ale system ten ma jedną wadę: jest bardzo kosztownym rozwiązaniem i wymaga kompleksowej reorganizacji procesów, co jest bardzo dużym wyzwaniem. Nam chodzi na razie o system informatyczny, dzięki któremu kadra zarządzająca szpitalami oraz my, jako podmiot tworzący, będziemy mieli pełną wiedzę na temat gospodarki lekiem, aby w przypadkach wątpliwych interweniować.   KN: Kiedy przewidujecie zakończenie projektów?  Projekty ze „starej perspektywy” powinny być zgodnie z wymogami zakończone do końca 2015 r. LS: Obecnie kończymy postępowania przetargowe. Wydaje się, że zakończenie tych dwóch projektów jest realne na przełomie października/listopada bieżącego roku   KN: Jak Pan wspomniał wcześniej, rozdysponowując dotację, pierwotnie daliście podmiotom leczniczym wolną rękę w organizacji przetargów, a sami ograniczyliście się do określenia wytycznych. Czy taki model realizacji projektów informatycznych nie jest zbyt ryzykowny? LS: Ma to swoje wady i zalety. Zaletą jest na pewno szybsze przeprowadzenie projektu, ale faktycznie, w takim modelu istnieje niebezpieczeństwo rozminięcia się z celami. Niektóre podmioty lecznicze miały świetnie przygotowane opisy przedmiotów zamówienia, inne podmioty, powiem dyplomatycznie, nie przyłożyły się do tego etapu. Obecne dwa projekty realizujemy już pod pełną kontrolą, tj. za organizację i przeprowadzenie przetargów odpowiada nasz urząd.   KN: Jak oceniacie nastawienie kadry zarządzającej podmiotów leczniczych do tematu e-zdrowia? LS: Z tym jest różnie. Kierujący podmiotami mają bardzo często podejście na zasadzie, że skoro placówka funkcjonuje bez elektronicznej dokumentacji medycznej, to może wcale nie jest to potrzebne. Oczywiście, wiedzą, że jest ustawa, rozporządzenia i w końcu będzie istnieć konieczność dostosowania się do tych przepisów, ale traktowane jest to w perspektywie długookresowej. Konieczne jest moim zdaniem pokazanie korzyści z wdrożenia EDM takich jak np. większa dyscyplina pracy skutkująca mniejszą liczba błędów w dokumentacji medycznej. To są sprawy, które bezpośrednio przekładają się, na jakość funkcjonowania placówki opieki zdrowotnej.   Wywiad ukazał się miesięczniku Nowe Technologie w Ochronie Zdrowia (czerwiec 2015)