Wywiad z autorem bloga, który ukazał się w miesięczniku "Nowoczesna Klinika"

 

W planie informatyzacji „e-Zdrowie Polska” na lata 2009 – 2015 dostępnym na stronach CSIOZ mówi się o różnych źródłach finansowania: ze środków wspólnotowych, z funduszy Ministra Zdrowia, z funduszy płatnika publicznego, programów własnych uczelni i instytutów naukowo badawczych, z funduszy organizacji pozarządowych, z funduszy firm medycznych. Jakiego rzędu środki będą potrzebne na informatyzację i w jakim stopniu będą pochodzić z tych poszczególnych źródeł?

 

Kluczowym elementem programu informatyzacji ochrony zdrowia jest elektronizacja dokumentacji medycznej. To jest istota całego programu. Wszystkie inne projekty i podsystemy takie jak np. e-recepta, elektroniczna karta zdrowia, statystka zdrowotna, elektroniczne faktury, choć ważne, samodzielnie nie będą stanowić jakościowego przełomu w funkcjonowaniu ochrony zdrowia. Stanie się to dopiero wtedy, kiedy lekarz będzie mógł przesłać elektroniczną kartę szpitalną do innego szpitala lub lekarza podstawowej opieki zdrowotnej a pacjent będzie miał internetowy dostęp do historii swoich wizyt lekarskich tak jak ma obecnie dostęp do swojego internetowego konta bankowego. Projekty informatyczne realizowane w ramach Programu Operacyjnego Innowacyjna Gospodarka przez Ministerstwo Zdrowia to koszt rzędu  800 mln zł. Większość z tych środków zostanie jednak wykorzystanych na budowę centralnych systemów umożliwiających wymianę elektronicznych dokumentów medycznych. Środków na wdrażanie systemów informatycznych zakłady opieki zdrowotnej muszą szukać natomiast we własnym zakresie. Publiczne zakłady mogą starać się o dofinansowanie projektów w ramach Regionalnych Programach Operacyjnych zarządzanych przez urzędy marszałkowskie, kliniki i instytuty w ramach działania 2.3. POIG, którym zarządza Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego a niepubliczne zakłady i praktyki lekarskie w ramach programów, którymi zarządza Polska Agencja Rozwoju Przedsiębiorczości. Źródeł dofinansowania projektów jest naprawdę sporo, sęk w tym, że świadczeniodawcy najczęściej o tym mało wiedzą. Proszę sobie wyobrazić, że do chwili obecnej niepubliczne zakłady pozyskały tylko 10 mln zł ze środków, którymi zarządza Polska Agencja Rozwoju Przedsiębiorczości. W związku z tym, że średni koszt wdrożenia elektronicznej dokumentacji medycznej w średniej wielkości szpitalu to ok. 1 mln zł. Łatwo więc policzyć, że informatyzacja wszystkich szpitali w Polsce obejmująca przejście na elektroniczną dokumentację medyczną to prawie 800 mln zł. A gdzie pozostałe zakłady opieki zdrowotnej? Tych jest przecież kilkanaście tysięcy.

 

Do kiedy musimy wykorzystać środki europejskie i czy Pana zdaniem zdążymy zrealizować plan?

 

Wszystkie projekty informatyczne muszą zakończyć się do 2015 roku. Wydaje się wiec, ze mamy sporo czasu. Wszystko zależy jednak od zaangażowania Ministerstwa Zdrowia oraz urzędów marszałkowskich. O ile w przypadku urzędów marszałkowskich nie bałbym się większych opóźnień to w przypadku projektu centralnego realizowanego przez Centrum Systemów Informacyjnych Ochrony Zdrowia mam spore obawy, czy zdążą na czas oddać centralną platformę, która ma służyć do przesyłania dokumentów elektronicznych wytwarzanych w zakładach. Wielki projekt zawsze budzi emocje, a to zwykle wpływa na naturalne wyhamowywanie podejmowanych działań. Inaczej będzie przebiegać przetarg za 2-3 mln zł w szpitalu, którym zainteresowane są dwie - trzy firmy a inaczej za kilkadziesiąt milionów na szczeblu centralnym, którym interesują się największe firmy w Polsce.

 

Jakie Pana zdaniem są najtrudniejsze zadania, które znajdują się w planie informatyzacji służby zdrowia?

 

Najtrudniejszą sprawą, która moim zdaniem będzie przesądzać o powodzeniu programu, jest koordynacja procesów informatyzacji na szczeblu centralnym. Tak jak wspomniałem na wstępie najistotniejszą sprawą jest elektronizacja dokumentacji medycznej w zakładach opieki zdrowotnej. Brak inicjatywy w tej sprawie poskutkowało tym, że wiele regionalnych projektów informatycznych finansowanych ze środków unijnych, w tym realizowanych przez zakłady opieki zdrowotnej skupiło się na innych aspektach informatycznych np. na modnej telemedycynie, czy diagnostyce . W kilku przypadkach urzędy marszałkowskie powieliły fragmenty rozwiązań centralnych takie jak platformy służące do przesyłania dokumentów elektronicznych czy systemy do statystki zdrowia i e-recepty.  Jeśli nie podejmie się natychmiast działań korygujących za kilka lat może dojść do sytuacji, kiedy z centralnej platformy informatycznej za 800 mln zł. korzystać będzie znikoma ilość zakładów opieki zdrowotnej, bo albo nie będą do tego przygotowane albo korzystać będą z platform regionalnych. Przy okazji należy zauważyć, że wytyczne dotyczące elektronicznej dokumentacji medycznej istnieją już od 2006 r. Jest to rozporządzenie Ministra Zdrowia w sprawie rodzajów i zakresu dokumentacji medycznej w zakładach opieki zdrowotnej oraz sposobu jej przetwarzania. Drugim poważnym zagrożeniem jest niedoceniona rola NFZ w całym programie informatyzacji. Zauważmy, że część funkcjonalności projektu realizowanego przez CSIOZ dotyczy rozliczeń ze świadczeniodawcami. NFZ jest więc naturalnym beneficjentem dużej części tego projektu, a jak słyszymy jego rola w realizacji projektu jest znikoma. Projekt realizowany przez CSIOZ był idealną okazją do wymiany i modernizacji wszystkich systemów teleinformatycznych w NFZ, a tak NFZ będzie to musiał robić ze składek ubezpieczeniowych.  Całkiem możliwe więc będzie, że za kilka lat zakłady opieki zdrowotnej będą miały do wyboru dwa systemy rozliczeniowe, jeden zarządzany przez NFZ a drugi udostępniony w ramach platformy CSIOZ. Który wybiorą? To pytanie pozostawiam bez odpowiedzi. Inny przykład. W ubiegłym roku CSIOZ uruchomiło przetarg na system do elektronicznej recepty i zapowiedziało przeprowadzenie pilotażu tego systemu w 2010. Nikt poza NFZ nie ma jednak żadnych podstaw prawnych umożliwiających centralne przetwarzanie danych z recept. Tak więc, bez znaczącego zwiększenia udziału NFZ w programie informatyzacji, nie uda się wdrożyć projektowanych systemów.

 

 

Czy informatyzacja uszczelni system ochrony zdrowia w naszym kraju? W jaki sposób i jakiego rzędu oszczędności można się spodziewać?

 

Informatyzacja zdecydowanie wpłynie na oszczędności. Osobiście nie spotkałem się ze szczegółowymi badaniami w tym zakresie. Zakładając jednak, że jeśli tzw. fikcyjne usługi zdrowotne to tylko 1% kwoty wydawanej przez NFZ na świadczenia, to roczne oszczędności można było by szacować na 400 mln zł. Spore oszczędności pojawią się po stronie wydatków prywatnych pacjenta. Pacjent mając elektroniczny dostęp do historii swojej choroby, nie będzie musiał powielać wielu badań i powtórnie płacić za nie. Ponadto system, w którym pacjent monitoruje stan swojej dokumentacji medycznej, jest najbardziej efektywny pod kątem uszczelniania systemu. Nikt nie zdecyduje się przecież na fikcyjne wytwarzanie dokumentów medycznych, wiedząc, że w każdym momencie może to zostać wykryte. Największych oszczędności szukałbym jednak w obniżeniu tzw. kosztów transakcyjnych. Wielu czynności biurokratycznych, które dzisiaj zajmują czas lekarzom, nie będzie się bowiem w ogóle wykonywać, lub będą zajmować zdecydowanie mniej czasu.

 

Czy Pana zdaniem możliwa jest sytuacja, w której za 4 lata pacjent przychodzi do lekarza z dowodem osobistym, w którym zaszyty jest podpis elektroniczny. Lekarz na tej podstawie otwiera w komputerze e-kartę pacjenta, tam zapisuje diagnozę i informację, jakie leki przepisał. A aptekarz – też elektronicznie – odczytuje e-receptę i wydaje lekarstwa?

 

Cztery lata to wystarczająco dużo czasu na przygotowanie, przetestowanie i wdrożenie systemu informatycznego. Czy jednak uda się zaszczepić ideę wśród lekarzy i pacjentów? Wszystko zależy od tego czy projektowane rozwiązane będą przyjazne dla człowieka. Przyjrzyjmy się sektorowi telekomunikacyjnemu, jak szybko pomysły są wdrażane w życie. Jeśli maksymalnie zostaną wykorzystane dostępne narzędzia informatyczne takie jak przykładowo telefon komórkowy, poczta elektroniczna to informatyzacja ochrony zdrowia będzie przebiegać naturalnie i sami nie zauważymy, kiedy to się stanie. Przecież wystawienie elektronicznej recepty mogłoby odbywać się poprzez przesłanie jej z telefonu komórkowego lekarza na telefon komórkowy pacjenta. Pacjent wychodząc od lekarza mógłby przesłać ją do apteki, która z kolei za dodatkową opłata mogłaby je dostarczyć prosto do domu pacjenta. Trzeba przygotować tylko odpowiednie rozwiązania prawne i organizacyjne a rynek sam zadba o to aby korzystanie z usług było powszechne.

 

Co placówka medyczna może w ogóle sfinansować z funduszy europejskich?

 

Programy, w ramach których zakłady opieki zdrowotnej mogą starać się o dofinansowanie projektów informatycznych przewiduje finansowanie tzw. e-usług. Projekty informatyczne muszą więc uwzględniać ten aspekt. Jeśli więc chcemy wdrożyć elektroniczną dokumentację medyczną w zakładzie to we wniosku o dofinansowanie należałoby uwypuklić dostęp do niej on-line przez pacjenta i lekarza. Również rozwiązania z zakresu telemedycyny czy systemów związanych z zarządzaniem kolejkami bardzo dobrze wpisują się w szeroko pojęty obszar e-usług. Gorzej będzie w przypadku, gdy chcielibyśmy wykorzystać środki na dofinansowanie zakupu określonych urządzeń np. urządzeń RTG.

 

Czy różne są programy dostępne dla publicznych i niepublicznych placówek?

 

Głównym źródłem dofinansowania projektów są regionalne programy operacyjne zarządzane przez urzędy marszałkowskie. Dla publicznych zakładów opieki zdrowotnej zwykle przeznaczone są działania z zakresu społeczeństwa informacyjnego takie jak: Przeciwdziałanie wykluczeniu informacyjnemu czy Rozwój e-usług. Niepubliczne zakłady mogą z kolei korzystać z działań skierowanych do małych i średnich przedsiębiorstw np. Technologie komunikacyjne i informacyjne dla Małych i Średnich Przedsiębiorstw. Niepubliczne zakłady mogą również korzystać z programów zarządzanych przez Polska Agencję Rozwoju Przedsiębiorczości. Programy te eksponują rozwój tzw. e-biznesu i systemów B2B, tak więc idealnie nadają się na finansowanie przedsięwzięć z zakresu elektronicznej dokumentacji medycznej.

 

W jaki sposób są oceniane wnioski o dotację, na co jest kładziony największy nacisk przy ocenie wniosków?

 

Wszystkim wnioskodawcom radziłbym dokładnie przestudiowanie regionalnego programu operacyjnego. Oceniający największą uwagę przywiązują do zgodności celów projektu z celami programu. Jednym z kluczowych spraw związanych z opracowaniem wniosku jest zaproponowanie wskaźników realizacji celów. Nie ma narzuconych reguł. Ważne aby były one wymierne i możliwe do osiągnięcia. Takimi wskaźnikami mogą być np. ilość pacjentów, którzy zarejestrują się do lekarza przy wykorzystaniu Internetu albo ilość poradni czy oddziałów objętych systemem elektronicznej dokumentacji medycznej.

 

rozmawiał Danel Mleczkowski

 

"Nowoczesna Klinika" Marzec 2010