Trwa konkurs na prototyp internetowego konta pacjenta zorganizowany przez Centrum Systemów Informacyjnych Ochrony Zdrowia. Do konkursu stanęło 10 firm. Która z nich przygotowała najlepszą propozycję okaże się lada moment. Czym ma być internetowe konto pacjenta? Według dokumentów konkursowych, które otrzymali uczestnicy konkursu ma to być system, który umożliwiać będzie pacjentom internetowy dostęp do danych medycznych, w tym indywidualnej dokumentacji medycznej oraz elektronicznych recept. Zgodnie z dokumentacją „na koncie pacjenta ma być gromadzona i udostępniana indywidualna dokumentacja medyczna, w postaci i w formie zgodnej z obowiązującymi przepisami”.

 

Generalnie, idea upowszechniania dostępności do własnej dokumentacji medycznej jest jak najbardziej słuszna i należy traktować ją jako sposób na wzrost samoświadomości zdrowotnej wśród społeczeństwa oraz praktyczny przejaw realizacji praw pacjenta, o której mowa w ustawie o prawach pacjenta i Rzeczniku Praw Pacjenta. Powstaje jednak pytanie: czy centralne, internetowe konto pacjenta to dobry sposób na realizację tego prawa? Istnieją wszak liczne ograniczenia prawne w zakresie ochrony dokumentacji medycznej oraz przykłady z innych dziedzin gospodarki, które mogą podważać sens przyjętych przez CSIOZ założeń. 

Prawo do dokumentacji medycznej

Obecna ustawa daje nam, co prawda prawo dostępu do dokumentacji medycznej, ale nie każdy dokument medyczny możemy otrzymać natychmiast i nieodpłatnie. Większość indywidualnej dokumentacji medycznej jest własnością podmiotu, który ja sporządził (np. historia choroby, historia zdrowia i choroby) i może zostać udostępniona tylko w sytuacjach wyjątkowych (np. kiedy staramy się o rentę, odszkodowanie lub przygotowujemy się do procesu sądowego). Dokumenty takie wydawane są zwykle za odpłatnością, a o jej udostępnieniu decyduje każdorazowo kierujący podmiotem. Ustawa o prawach pacjenta i Rzeczniku Praw Pacjenta podaje maksymalne stawki cenowe za udostępnienie dokumentacji papierowej i elektronicznej, które może pobrać podmiot, który dokumentację wytworzył. Odmowa udostępnienia dokumentacji zdarza się niezmiernie rzadko, nie mniej pacjent musi przejść typową dla administracji publicznej drogę: tj. złożyć wniosek, oczekiwać na rozpatrzenie, odebrać decyzję, zgłosić się po odbiór dokumentacji. Przy czym, wystąpienie pacjenta musi dotyczyć zawsze konkretnej dokumentacji tzn. już wytworzonej, a niej tej, która zostanie sporządzona w przyszłości. Inna sytuacja dotyczy dokumentacji indywidualnej zewnętrznej, na która składają się m.in.: opinie lekarskie, karta informacyjna z leczenia szpitalnego, skierowania, orzeczenia. Ta dokumentacja należy się pacjentowi zawsze i nieodpłatnie.

Jeśli więc internetowe konto pacjenta miałoby działać zgodnie z przepisami prawa, to pacjent powinien móc otrzymać bieżący dostęp tylko do dokumentacji indywidualnej zewnętrznej.

Archiwizacja dokumentacji

Drugim ograniczeniem dla projektu Internetowego Konta Pacjenta jest generalny zakaz archiwizowania dokumentacji medycznej poza podmiotem, który ją wytworzył. Obecnie obowiązujące rozporządzenie w sprawie dokumentacji medycznej mówi bardzo wyraźnie, że „dokumentacja wewnętrzna jest przechowywana w zakładzie, w którym została sporządzona, a dokumentacja zewnętrzna, w postaci zleceń lub skierowań, pozostaje w zakładzie, który zrealizował zlecone świadczenie zdrowotne”. Powstaje więc pytanie: czy „gromadzenie  indywidualnej dokumentacji medycznej w postaci i formie zgodnej z obowiązującymi przepisami” -  jak chce tego CSIOZ – nie jest z tymi przepisami przypadkiem sprzeczne?

Generalny zakaz gromadzenia indywidualnej dokumentacji medycznej (wewnętrznej), poza szczególnymi wyjątkami wymienionymi w ustawie o prawach pacjenta i Rzeczniku Praw Pacjenta, poza miejscem jej wytworzenia, na pewno nie ułatwia procesów informatyzacji ochrony zdrowia. Zdecydowanie łatwiej wdraża się systemy informatyczne wykorzystujące jedną centralną bazę danych niż kilkaset autonomicznych i niezależnych. Przyjęte w polskim prawie obostrzenia mają jednak głębokie uzasadnienie z punktu widzenia ochrony danych medycznych. Skuteczniej zapewnia się bowiem, prawo do ochrony danych osobowych w przypadku rozproszonej dokumentacji medycznej niż dokumentacji scentralizowanej w jednym miejscu. Tak więc, chcąc korzystać z Internetowego Konta Pacjenta, pacjent będzie musiał z całą świadomością wyrazić zgodę na jej gromadzenie na centralnym serwerze, na podobnej zasadzie jak jest to w przypadku internetowych kont pocztowych.

Czy jesteśmy przygotowani?

Trzecim ograniczeniem dla projektu Internetowego Konta Pacjenta jest technologiczne przygotowanie zakładów opieki zdrowotnej oraz praktyk: lekarskich oraz pielęgniarek i położnych. Wdrożenie elektronicznej dokumentacji medycznej wiąże się często z koniecznością całkowitej przebudowy systemów teleinformatycznych, a to pociąga za sobą bardzo duże koszty. Bez dofinansowania zewnętrznego (samorząd, środki unijne), w sytuacji stałego niedofinansowania polskiej służby zdrowia, tylko nieliczne placówki ochrony zdrowia będą mogły pochwalić się prowadzeniem dokumentacji medycznej w postaci elektronicznej. Dobrze, że Ministerstwo Zdrowia przy okazji opracowywania nowego rozporządzenia w sprawie dokumentacji medycznej, zamierza znacznie zliberalizować zasady prowadzenia dokumentacji medycznej w postaci elektronicznej, nie mniej upłynie jeszcze sporo lat zanim ta forma stanie się powszechna.  Wyraźnie widać, że projekt IKP znacznie wyprzedził możliwości technologiczne placówek ochrony zdrowia. Istnieje bardzo duże niebezpieczeństwo, że powstanie system, z którego prawie nikt nie będzie mógł skorzystać. 

Internetowe Konto Pacjenta, czy internetowe konta pacjenta?

Czwartym niebezpieczeństwem jest rozminięcie się wielu podobnych projektów. Z początkiem roku ruszył projekt NFZ pod nazwą „Zdrowotny Informator Pacjenta”. Obecnie każdy pacjent z wielkopolski (docelowo tak będzie w całym kraju) może, po zarejestrowaniu się w wielkopolskim oddziale NFZ, otrzymać dostęp do szczegółowych informacji, o wszystkich świadczeniach i receptach, które zostały zrealizowane na jego rzecz a sfinansowane przez fundusz. Rozwiązania umożliwiające pacjentom dostęp do danych medycznych przewidują również liczne projekty regionalne. Również niektóre zakłady opieki zdrowotnej oferują swoim pacjentom dostęp internetowy do części danych medycznych. Są to najczęściej informacje o planowanych i zrealizowanych wizytach lekarskich, dawkowaniu leków czy zaleceniach zdrowotnych lekarza.

Konto internetowe jak w banku.

Czy centralne, Internetowe Konto Pacjenta ma szansę być projektem, który zrewolucjonizuje polską służbę zdrowia? Wydaje się, że do samego faktu udostępniania dokumentacji medycznej za pośrednictwem Internetu jesteśmy mentalnie przygotowani. Większość z nas korzysta przecież na co dzień  z bankowości internetowej, robiąc przelewy czy zakładając lokaty. Znaczna część społeczeństwa posiada nawet nie jedno, a wiele internetowych kont bankowych. Pomimo tego, że co jakiś czas dowiadujemy się z prasy o oszustwach i kradzieżach haseł do kont bankowych, nikt z nas nie decyduje się na rezygnację z tej formy dostępu do swoich pieniędzy. Czy jednak zdecydowalibyśmy się korzystać z dostępu do własnych kont bankowych, korzystając z pośrednictwa np. z centralnego konta bankowego uruchomionego np. przez Ministerstwo Finansów? 

 

 

Tekst opublikowany przez autora bloga w Służbie Zdrowia nr 59-66 (3960-3967) z 30 sierpnia 2010